Placki

W trakcie zawieszenia zajęć wychowankowie bursy Bartek wiedzą jak sobie poradzić z nudą. Prawie każdego dnia z kuchni czuć zapachy pysznych amerykańskich naleśników – pancakeów.  Wychowankom sprawia to dużo przyjemność, a poza tym zawsze znajdzie się smaczny poczęstunek.

 

  Zbliżają się święta. I choć Wielkanoc w tym roku będzie zupełnia inna, to staramy się aby nasi wychowankowie miło wspominali ten czas. A jak Wielkanoc, to nie może obyć się bez tradycyjnych pisanek. Wychowawcy Anna Stelmaszczyk i Katarzyna Kisiel przybliżyły wychowankom historię i istotę malowania i święcenia pomalowanych jajek, a także zaprezentowały różnorodne sposoby ozdabiania produktów do świątecznych koszyczków. W czasie trwania warsztatów zachowano wszystkie wytyczne. Wychowankowie i wychowawcy zostali zaopatrzeni w maseczki i przyłbice. Gościem warsztatów była pani wicedyrektor bursy "Awans" - Elżbieta Dudała.

   Wychowankowie bursy "Awans" wraz z wychowawcami mieli możliwość podszlifować swoje zdolności kulinarne w trakcie specjalnie zorganizowanych warsztatów, podczas których przygotowano naleśniki i racuchy z jabłkami. Wychowankowie zapoznali się z zasadami BHP i przygotowali smaczny
i pożywny posiłek dla siebie oraz kolegów i koleżanek. W przygotowaniu pysznych wypieków naszym chłopcom pomogła p. Iryna Masiukova.

        No to jedziemy na wyprawę… Tym razem z naszymi wychowawcami panią Honoratą i panem Kubą wybraliśmy się na Białoruś, aby pokazać im oraz naszym kolegom i koleżankom nie znającym jeszcze naszego kraju co ciekawego można tu oblukać, na co zwrócić szczególną uwagę. Słowem podgląd wszystkiego najfajniejszego i najważniejszego w skrócie. W tym celu część z nas przygotowała odpowiednią prezentację, która spotkała się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem, była też część instrumentalno – wokalna, gdzie nasza koleżanka Nastia Romanova tak dała czadu z gitarą, że niejedna syrena mogłaby jej głosu pozazdrościć oraz część kulinarna z plackami ziemniaczanymi i favorkami w roli głównej.
        Tak, nawiasem mówiąc, najbardziej nam pasuje zawsze ta ostatnia, nie tylko dlatego, że są z nas straszne łakomczuchy (dosłownie jak Łasuch ze Smerfów), ale również dlatego, że mamy niepowtarzalną możliwość spróbować smakołyków z innych miejsc, regionów, krajów i poddać je ocenie naszych kubków smakowych. Ta część przypadła w udziale P. Honoracie i kilku koleżankom z Białorusi, które wykonały placki ziemniaczane i favorki w swoim niepowtarzalnym stylu. Tak więc powrót z wyprawy upłynął nam niesamowicie, smakowicie, chrupiąco i niezwykle przyjemnie (szczególnie dla naszych żołądków). A sama wyprawa... co tu dużo gadać - atraaaakcja nie lada …

         Nie ma się z czego podśmiewać... Jeśli wydaję się Wam, że to dla nas błahostka to bardzo się mylicie. Nasza Nikitianka to niezła laska, w którą włożyliśmy sporo serca, wiele pracy i nawet artystyczną duszę. Nie traktujemy jej więc jako zwykłą marzannę, tylko naszą ulubienicę i jak teraz mamy wiosnę przywitać?
         Spójrzcie i sami oceńcie. Czy mielibyście sumienie, aby utopić tę niewinną istotę stworzoną przez nas w pocie czoła z takim zaangażowaniem? Przecież tak się nie godzi...Czy teraz widzicie jak poważny orzech mamy do zgryzienia...?